Od ubiegłych wydarzeń byłam może ze dwa razy w tamtych
stronach, lecz nie było okazji, żeby porozmawiać z Patrykiem. Znowu to samo
–Ukraina, koledzy, praca…
6 grudnia 2012 pamiętam bardzo dobrze. Wtedy poczułam, że
coś tracę. A dokładniej – kogoś. Kogoś dla mnie bardzo ważnego. Kogoś, kto był
moim przyjacielem i wiedziałam, że poszłabym za nim w ogień. To były
najprawdopodobniej moje najgorsze Mikołajki…
To był czwartek. Wyjątkowo następnego dnia nie poszłam do
szkoły, bo pojechaliśmy odwiedzić rodzinę. Gdy zajechaliśmy do cioci Agaty i
weszliśmy do domu, w progu zauważyliśmy dwie wypełnione po brzegi torby. Gdy
się rozgościliśmy, z góry zszedł Patryk i spojrzał na nas dziwnym wzrokiem…
- Co to za torby w wejściu? – Zapytałam z nadzieją w głosie,
to nie może być prawda. Mama mi o tym mówiła wcześniej, ale nie chciałam w to
uwierzyć, to się nie dzieje naprawdę…
- W nocy wyjeżdżam do Anglii, do pracy – spojrzał na mnie
smutny. Przyłączył się do nas i spędził z nami chwilę. Po jakimś czasie zrobiłam
się senna, więc postanowiłam pójść spać. Spojrzałam jeszcze szybko na zegarek –
wybiła północ. Było mi bardzo smutno, a
zarazem byłam wściekła na Patryka, że nas wszystkich od tak zostawia, więc
nasze pożegnanie nie było takie, jakie sobie wyobrażałam. Po prostu przytulił
mnie do siebie i dał szybkiego całusa w policzek
- Odezwij się do mnie czasami, dobrze?
- Obiecuję – odpowiedział i przytulił mnie jeszcze mocniej,
ale ja nie wytrzymałam tego i szybko poszłam spać.
W nocy obudził mnie dzwonek Patryka. Spojrzałam na zegarek.
Była trzecia w nocy. Potem ktoś wjechał na podwórko. Szybkie zejście po
schodach, otwieranie i zamykanie drzwi. Samochód wyjechał. Nie ma go już. I
pewnie szybko się nie zobaczymy. Łzy mimowolnie spłynęły po policzkach.
Zaczęłam szlochać, najciszej jak umiałam, żeby nikogo nie obudzić. Nie mam
pojęcia jak długo to trwało, nie zauważyłam nawet, kiedy zasnęłam…
Od tamtej pory mieliśmy ze sobą nikły kontakt, praktycznie
nie gadaliśmy ze sobą. Bo co to jest rozmowa po pięć minut na fejsie raz w
miesiącu? Wiecznie nie miał dla mnie czasu. Pisał mi tylko co robi, co zjadł na
śniadanie, ile pompek zrobił danego dnia. Nie wiedziałam, czy ktoś się pojawił
w jego życiu, jak mu idzie w pracy, nic. Dzwonił do mnie tylko w moje urodziny,
rozmowa nie trwała dłużej niż dwie minuty. Zawsze po tym szłam do mamy, a ona
mnie przytulała i płakałam jej w ramionach. Tak bardzo za nim tęskniłam…
Z czasem nasze kontakty zaczęły się stanowczo osłabiać. Raz,
gdy napisał w Walentynki życzenia pisaliśmy nieco dłużej, gdy nie zawaliłam
tego i dla żartu napisałam do niego Seruś (nienawidził tego przezwiska,
wymyśliłam je, gdy byłam mała) i się na mnie obraził. Do tej pory pamiętam jego
słowa
- A ja myślałem, że zmądrzałaś. Nara gówniaro – próbowałam
to jakoś odwrócić, no ale, bez przesady. Czy naprawdę tak się zachowuje dorosły
facet? Dałam sobie z tym spokój.
W maju Patryk ma
urodziny, więc wysłałam mu wiadomość „wszystkiego najlepszego :* „ i odpisał
„dziękuję :* „ i tyle było rozmowy… Później ja do niego napisałam pierwsza,
znowu pięć minut rozmowy i „idę na miasto, papa siostra :* „ więc postanowiłam,
że się nie poddam i napisałam do niego następnego dnia
- co u Ciebie?
- nic a co się dzieje? – odpisał
- nic, po prostu chciałam pogadać
- o czym?
- ogólnie. Nudzi mi się
- Jola nic się od wczoraj nie zmieniło – okej, dobrze,
zrozumiałam. Nie odpisałam mu, a on też nie odpisał. Super, koniec rozmowy.
Patryk przyleciał do Polski 1 listopada. Przez kilka
miesięcy nie mieliśmy ze sobą kontaktu, zero odzewu ani z jego strony, ani z
mojej. W drodze do babci powiedziałam mamie, że jeżeli zobaczę Patryka samochód
przed domem babci albo cioci Doroty – nie wyjdę z samochodu, nie ma mowy. Byłam
na niego wściekła, że się do mnie tak długo nie odzywał. Postanowiliśmy, że
najpierw pojedziemy do babci. Gdy tylko zajechaliśmy, na podjeździe zauważyłam
nieznany samochód. Serce automatycznie zaczęło mi mocniej walić. Jak tylko
wysiadłam, od razu podeszłam do nieznanego auta w nadziei, że to jakaś daleka
rodzina przyjechała odwiedzić babcię. Oj Ola Ola, ładnie to tak oszukiwać samą
siebie? Kiedy zauważyłam, że kierownica jest po prawej stronie, a na tablicy
rejestracyjnej jest charakterystyczne „GB”, spanikowałam, a łzy pojawiły się w
moich oczach. Nie chciałam wchodzić do tego malutkiego domku, ale Kacper
praktycznie wciągnął mnie tam. Patryk siedział przy samych drzwiach i od razu przyciągnął mnie do siebie i mocno
przytulił, a ja bez słowa wyrwałam mu się, przywitałam się z babcią i dziadkiem
i usiadłam w samym rogu pokoju i patrzyłam się na niego. Cała nabuzowana i ze
łzami w oczach. A on na mnie. Babcia zauważyła, że jest coś nie tak pomiędzy
nami
- Oleńko, a co Ty tak w kącie siedzisz?
- Nic się babciu nie dzieje, wszystko w porządku –
odpowiedziałam szybko, cały czas patrzyłam się na niego
- Ale na pewno? Taka smutna siedzisz
- Na pewno babciu, wszystko jest okej – łzy nabierały na
sile, a babcia podążyła za moim wzrokiem
- Patryniu, co się dzieje? – Patryk tylko wzruszył ramionami
- Ola jest zła na Patryka za to, że się nie odzywał do niej
– w końcu mama wyjaśniła babci nieco przygnębionym głosem w czym problem, a mi
łzy poleciały ciurkiem po policzkach. Na szczęście Patryk tego nie widział, a
ja je szybko wytarłam
- No Patryniu, jak to tak? Czemu nie odzywałeś się do
Oleńki? – babcię zasmuciła całą tą sytuacją
- Oj bo babciu, ja nie mam czasu, cały czas pracuję albo
załatwiam sprawy z mieszkaniem – mhm, chuja robisz nie załatwiasz – pomyślałam.
Nastała cisza, aż w końcu się odezwał
- Któregoś dnia, jak szedłem ulicą, widziałem w sklepie
długopisy z One Direction – błyskawicznie na moje usta wkradł się uśmiech o
wzmiance o moim obiekcie westchnień, ale jak szybko się pojawił, tak samo
szybko znikł – ale się spieszyłem i nie kupiłem – Haha serio? To po co mi to w
ogóle mówisz? Żeby mnie jeszcze zdenerwować? Brawo, udało Ci się.
Posiedzieliśmy jeszcze chwilę u babci, gdy Patryk postanowił, że pojedzie
odwiedzić groby
- Jola, jedziesz ze mną? – zapytał. Uwielbiam jeździć
samochodem, nawet jako pasażer, ale z nim? Hmmm… Niech pomyślę
- Dooobra, jadę
- A ja mogę? – zapytał nieśmiało Kacper
- A czemu nie? – odpowiedzieliśmy z Patrykiem w jednej
chwili i lekko się uśmiechnęłam.
Patryk wziął kluczyki od mamy samochodu, który wprost
uwielbiam i ruszyliśmy. Ja od kilku miesięcy miałam e-papierosa, bo rzucałam, a
z Kacprem mamy układ, że zawsze ja siedzę w jedną stronę, a on w drugą z przodu,
ale teraz było na odwrót – musiałam się jak najszybciej odstresować. W pięć
minut dojechaliśmy na cmentarz, odwiedziliśmy groby naszych bliskich i
postanowiliśmy wracać do babci. W drodze powrotnej to ja siedziałam z przodu,
więc gdy ruszyliśmy, wyjęłam swojego e-papierosa i zaczęłam go palić
- To już nie palisz zwykłych? – zapytał Patryk
- Rzucam – pokazałam mu e-papierosa – a co, chcesz mi kupić
zwykłe, jak za starych, dobrych czasów, kiedy to Ty mi kupowałeś jak ja byłam w
gimbazie? – zażartowałam
- Niee i bardzo dobrze, że rzucasz. Mama nie złapała Cię na
paleniu?
- Jeszcze nie
- Daj spróbować – wyciągnął rękę po szluga – jaka to moc?
- 11., ogólnie skala jest od 24 do 0 – Patryk się zaciągnął
i zaczął kaszleć
- Zabierz to ode mnie – oddał mi urządzenie – strasznie
mocne. Ile Ty za to dałaś?
- Za samego szluga stówka a liquid 15 złotych, a ile w
Anglii?
- Eeee, to ceny są zbliżone
Nim się obejrzeliśmy, dojechaliśmy pod dom babci. Patryk
jeszcze chwilę posiedział, po czym przyszedł do niego sms
- Dobra, ja spadam, może się jeszcze zobaczymy, papa
Przez resztę mojego weekendowego pobytu widziałam Patryka
raz, przez 15 minut. Pobawiliśmy się wtedy z nowonarodzonym siostrzeńcem i
pojechał do kolegów. Tyle go widziałam. Do końca roku rozmawialiśmy tylko raz,
w moje urodziny.
_________________________________________________________________________________
Wcześniejsze posty dotyczyły 2012 roku lub nawet wcześniejszych wydarzeń. Tutaj mamy przełom roku 2012/2013. Ciąg dalszy nastąpi
dzisiaj zaczęłam czytać to ff i mega mi się spodobało! masz talent! czekam dalej :)
OdpowiedzUsuńdołączam do obserwowanych i liczę na to samo :)
http://art-of-killing.blogspot.com/ zapraszam na nowo powstałe ff z Justinem :)